-Umm... to może przejdziemy się jeszcze trochę i zapolujemy na jelenia?-Zapytałem lekko zniechęcony tą opcją, ale doskonale wiedziałem, że mojemu bratu coś takiego będzie pasować wręcz idealnie.
-Z wielką chęcią!-Uśmiechną się basior i w kilku susach znalazł się kilkadziesiąt metrów ode mnie, a dokładniej przy ścieżce prowadzącej do Króliczego Skoku.
-Ja jeszcze chwilę tu zostanę, ale ty możesz już iść, za chwilę do ciebie dołączę!-Krzyknąłem i pobiegłem w przeciwnym kierunku. Czułem tu czyjąś obecność. Na wszelki wypadek ukryłem się w krzakach. Po chwili na ziemi wylądowała biała wadera. Wind...? Tak to była ona i najwyraźniej też czuła moją obecność.
-No pokarz się.-Powiedziała miękko i spokojnie więc nie czułem żadnej potrzeby, aby się dłużej ukrywać. Wyszedłem z krzaków.
-Witaj Wind Pani Wiatru.-Powiedziałem opanowanym tonem. Wadera wydawała się zdziwiona tym, że znam jej imię i tytuł.
-Umm... witaj, skąd znasz moje imię i tytuł?-Zapytała lekko niepewna
-Ja wiem wszystko.-Uśmiechnąłem się szelmowsko.-Jestem Fritz, Fritz Waleczne Serce, samiec Alfa Watahy Złotego Pyłu. Chciałabyś dołączyć?-Zapytałem nadal wielce spokojnym, ba beznamiętnym głosem.
-No... dobrze...-Odpowiedziała wielce skonsternowana.
-To świetnie, chodź zaprowadzę ciebie nad Króliczy Skok, gdzie przebywa nasz samiec Beta, a zarazem mój brat.
-Dobrze....-Wadera powiedziała niepewnie i powoli ruszyła za mną. Po kilku minutach byliśmy nad strumykiem.
<Jason? Wind? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz