sobota, 11 kwietnia 2015

Artystyczne Zapędy Fritza

Jak już pewnie niektórym wiadomo wasz Fritz ma wielkie zapędy artystyczne i oto i kilka przykładów takich oto jego dzieł.





piątek, 10 kwietnia 2015

Od Fritza C.D.O. Jasona i Wind

-Umm... to może przejdziemy się jeszcze trochę i zapolujemy na jelenia?-Zapytałem lekko zniechęcony tą opcją, ale doskonale wiedziałem, że mojemu bratu coś takiego będzie pasować wręcz idealnie.
-Z wielką chęcią!-Uśmiechną się basior i w kilku susach znalazł się kilkadziesiąt metrów ode mnie, a dokładniej przy ścieżce prowadzącej do Króliczego Skoku.
-Ja jeszcze chwilę tu zostanę, ale ty możesz już iść, za chwilę do ciebie dołączę!-Krzyknąłem i pobiegłem w przeciwnym kierunku. Czułem tu czyjąś obecność. Na wszelki wypadek ukryłem się w krzakach. Po chwili na ziemi wylądowała biała wadera. Wind...? Tak to była ona i najwyraźniej też czuła moją obecność.
-No pokarz się.-Powiedziała miękko i spokojnie więc nie czułem żadnej potrzeby, aby się dłużej ukrywać. Wyszedłem z krzaków.
-Witaj Wind Pani Wiatru.-Powiedziałem opanowanym tonem. Wadera wydawała się zdziwiona tym, że znam jej imię i tytuł.
-Umm... witaj, skąd znasz moje imię i tytuł?-Zapytała lekko niepewna
-Ja wiem wszystko.-Uśmiechnąłem się szelmowsko.-Jestem Fritz, Fritz Waleczne Serce, samiec Alfa Watahy Złotego Pyłu. Chciałabyś dołączyć?-Zapytałem nadal wielce spokojnym, ba beznamiętnym głosem.
-No... dobrze...-Odpowiedziała wielce skonsternowana.
-To świetnie, chodź zaprowadzę ciebie nad Króliczy Skok, gdzie przebywa nasz samiec Beta, a zarazem mój brat.
-Dobrze....-Wadera powiedziała niepewnie i powoli ruszyła za mną. Po kilku minutach byliśmy nad strumykiem.

<Jason? Wind? >

Od Wind

Leciałam wzdłuż pięknych terenach.Gdy wylądowałam zobaczyłam ładną ozdobę.
-Ciekawe kto to robił?-zapytałam się po czym poszłam bliżej do ozdoby.
-Może gdzieś tu jest wataha-westchnęłam i poszłam dalej.Nagle wyczułam że ktoś mnie obserwuje.
-No pokaż się-odpowiedziałam spokojną i delikatną tonacją.Z krzaków wyszedł jakiś basior.


<Fritz?>

Od Jasona C.D.O Fritza

-aham-odparłem po czym dodałem
-Bracie wiesz jak bardzo ważna jest dla mnie rola w watasze ale wiesz że nie lubie o takich tematach gadać.-odpowiedziałem i parsknąłem gołapą
-Ale Jason to bardzo ważne!-krzyknął
-no dobra zmień temat.-odpowiedziałem

<Fritz?>

Od Fritza C.D.O. Jasona

-Poczekaj bracie.-Powiedziałem spokojnym i opanowanym tonem.
-Hmm?-Mruknął Jason.
-Ostatnio do naszej watahy dołączyły dwie wadery.
-No i co z tego? Jedna to Wind, a drugiej jeszcze nie poznałem.
-To z tego, że ta druga, czyli Ametyst Ametystowe Serce ma dość niezwykły dar...-Powiedziałem nadal poważnym, wręcz śmiertelnie poważnym tonem?
-No jaki? Niech zgadnę! Przyzywa kolorowe duszki i jednorożce?-Zaczął śmiać się Jason.
-To nie jest czas na żarty.-Rzekłem, kładąc łapę na jego barku.-Wiesz doskonale, że bariera chroniąca nasz obóz jest słaba, a ona nie dość, że bez mojego zaklęcia mogła ją przejść to jeszcze ją dodatkowo wzmacnia.
-Więc nie przywołuje jednorożców?-Basior udał smutnego.
-To jest  śmiertelnie poważne.-Warknąłem lekko.
-Okey, okey... już się uspokajam.-Powiedział i stanął wyprostowany.
-Doskonale wiesz, co grozi nam, gdy bariera się przerwie, prawda?-Ruszyłem powoli w stronę obozu.
-Tak wiem, ale doskonale też wiem, że ty ją utrzymasz.
-Właśnie nie...-Westchnąłem.-Stworzona przeze mnie bariera jest słaba, słabsza niż kiedykolwiek, ale ta nowa ją wzmocniła i jest teraz silna jak nigdy...

<Jason? Wena kaput D: >

środa, 8 kwietnia 2015

Od Jasona C.D.O Fritza

-Ale miałeś minę-zaśmiał się Fritz
-no dobra-odpowiedział po czym  brat zeszedł i pomógł mi stać.Lecz ja się do niego nie odzywałem.
-Strzelarz focha?-zapytał się mnie wilk po czym się zaśmiał
-Szczego się lejesz?-zapytałem się
-Z twojego focha-odparł po czym zaczął się bardziej śmiać.Wtedy bardziej się wkurzyłem i chciałem juz odejść lecz Fritz mnie zatrzymał

<Fritz?>

Od Fritza C.D.O. Jasona

Pędziłem ile sił w łapach, a mój kochany braciszek zorientował się za późno i nim on pokonał przynajmniej połowę dystansu ja już byłem przy drzewie.
-Wygrałem!-Wrzasnąłem i jak szczeniak zacząłem skakać dookoła drzewa. Kilka sekund później dobiegł do mnie mój brat.
-To było nie fair!-Wydyszał.-Wziąłeś mnie z zaskoczenia i nie mogłem się przygotować.-Prychną wściekły.
-Zycie takie już jest....-Mruknąłem przeciągając się.-Uważaj!-Krzyknąłem i skoczyłem na Jasona powalając go na ziemię.
-Co do...?-Parskną leżąc przygnieciony śmiejącym się mną.

<Jason? Wena D:>

Od Jasona C.D.O Fritza

-Przygarnęła mnie para alfa, która nie mogła mieć własnych  dzieci.Byłem wtedy dla nich jak oczko w głowie.Po roku czasie znalazłem i pokochałem piękną  waderę  o imieniu Jessica.Lecz póżniej po roku czasie para alfa umarła i wtedy się wszystko zepsóło.wadera mnie zdradziła po tem mnie wygnali.Musiałem sobie przez rok czasu sam sobie radzić ale ciebie po tem znalazłem i było wszystko Ok-uśmiechnałem się do basiora mojego brata-po czym dodałem
-wszystko co dobre to się kończy-fritz się zaśmiał po czym powiedział
-Nie do gonisz mnie-poczym popędził w strone drzewa mądrąści

<Fritz?>

Od Fritza C.D.O. Jasona

-Nie mam nic przeciwko.-Szczeknąłem i potruchtałem raźno przed siebie. Jason musiał zdecydowanie przyspieszyć, aby ze mną zrównać, ale już po chwili biegliśmy miarowym i dość spokojnym tempem. Łeb w łeb.
-Więc co się tam u ciebie działo od czasu gdy się rozdzieliliśmy brachu?-Rzucił mi dość luźno basior. -A no nic specjalnego, zostałem przygarnięty przez pewną waderę z Watahy Kruka, gdzie spędziłem ponad rok. Potem odszedłem i kilka dni później spotkałem piękną waderę...-Mój głos załamał się.
-I co zakochałeś się w niej? Mieliście szczeniaki?-Parsknął Jason ze śmiechem.
-Tak mieliśmy szczeniaki...-Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu, ale nie dałem poznać po sobie smutku.-Ona sama zginęła kilka dni po porodzie razem z jak ją później nazwałem Snowfall. Udało mi się uratować dwójkę pozostałych przy życiu szczeniąt, ale i te wkrótce zginęły....-Ostatnie słowa wręcz wyszeptałem ze smutkiem.
-Oh... przepraszam, nie powinienem o to pytać...-Powiedział skonsternowany Czysty Diament.
-Nie, nic się nie stało.... powinienem o tym mówić, wtedy czuję się lepiej.-Odpowiedziałem już typowym dla mnie tonem.
-Mhm....-Mruknął basior.
-A u ciebie co się działo?-Zapytałem zatrzymując się nagle.

<Jason?>

Od Jasona

Dzisiaj wstałem z mojej nowej jaskini.Chwilowo się rozejrzałem by sprawdzić czy t nie sen.Lecz to było prawdziwe.Miałem wreszcie własną jaskinie.Nagle usłyszalem znany mi głos
-Witaj Bracie.-Rozejrzałemsię i zobaczyłem mego brata.
-Hej Fritz!-krzyknąłem po czym dodałem
-Mogę o coś spytać?-zapytałem sie
-No jasne-odparł basior.Przez chwile myślałem czy powiedzieć mu to lecz się wahałem i nie powiedziałem
-Może pójdziemy się przejść?

<Fritz?>

Od Fritza C.D.O. Ametyst

-Nie Fritz Infantylny, Fritz Waleczne Serce.-Poprawiłem ją z lekkim uśmiechem na pysku.-A twój tytuł to?
-Ametyst Ametystowe Pióro...-Mruknęła wadera z lekko zmieszaną miną i przeszła jeszcze kilka kroków do przodu.
-Więc.... Ametyst Ametystowe Pióro....Chcesz dołączyć do naszej watahy i zostać szamanką? Czy wolisz nadal wędrować samotnie narażona na różne niebezpieczeństwa?-Zapytałem z powagą.
-Woah! Jednak pan Infantylny potrafi być poważny.-Zaśmiała się znowu, ale po chwili spoważniała.-Dobrze, dołączę i jak prosiłeś zostanę waszą szamanką. To zadanie powinno mi odpowiadać. Czy w watasze jest ktoś poza tobą i jeszcze teraz mną?
-Tak. Mój brat Jason, który jest naszą Betą oraz wadera imieniem Wind, nauczycielka lotnictwa.-Powiedziałem i zamilkłem na chwilę.-Chodź, zaprowadzę ciebie do twojej jaskini.-Powoli ruszyłem w prawo, skrajem bariery.
-....

<Ametyst? Wena siadła D: >

Od Ametyst

Wędrowałam przez las. Był naprawdę ładny, lecz ciągle zwyczajny. Wiał lekki, ciepły wietrzyk. Ptaki śpiewały swoją codzienną pieśń. Ale dookoła ani żywej duszy... W sensie wilka. Tak obfity w pożywienie las bez wilków? Niesamowite. Powoli docierałam do środka lasu, gdy pojawiła się tajemnicza, niebieska łuna. Była piękna. Gdy tylko o niej pomyślałam jej kolor stał się mocniejszy. Nagle gdzieś po mojej prawej rozległ się dźwięk łamanych gałęzi.
- Tak! Tego właśnie szukaliśmy! - wykrzykną ktoś.
Z zaskoczenia moja sierść zapłonęła. Cofnęłam się o jeden krok. Zza drzewa wyłonił się biały wilk. Podszedł do mnie.
- Powiedz mi jak to zrobiłaś? - w jego szarych oczach widać było entuzjazm.
- Chwilka, co ty sobie myślisz? Wyskakujesz na mnie znienacka, a potem się pytasz o jakieś bzdety?- warknęłam. Moja sierść zapłonęła jeszcze mocniej.
- Nie gadaj tylko przejdź przez błękitną barierę! - zignorował moje słowa.
Spojrzałam na niego wilkiem i "litościwie" przeszłam przez, jak to nazwał, błękitną barierę. Poczułam lekkie mrowienie, ale znalazłam się po drugiej stronie.
- I co wariacie? To nic N-A-D-Z-W-Y-C-Z-A-J-N-E-G-O! - wykrzyknęłam w stronę wilka.
- Właście, że to jest nadzwyczajne! - podbiegł do mnie - Ta bariera chroni nas przed intruzami, a ty nie dość, że możesz przejść dodatkowo ją wzmacniasz! Masz w sobie to COŚ.
- Przejdź do rzeczy - udałam, że nie interesuje mnie to.
- Wiesz, byłabyś idealną... Szamanką!
Sz... Szamanką? Nie do końca wiedziałam o co mu chodzi.
- Wiesz, ja i mój brat mamy watahę, a jak już mówiłem, ta bariera chroni nas przed intruzami. Niewiele wilków jest w stanie ją wzmacniać, a cóż... Z czasem powoli słabnie. A tak poza tematem... Jestem Fritz, a ty?
- Fritz infantylny? - basior wydawał się oburzony tym, co powiedziałam - Ametyst.

<Fritz? :) >

wtorek, 7 kwietnia 2015

Wielkie Otwarcie !

W dniu dzisiejszym uroczyście otwieramy  naszego bloga.Przez siedem dni na terenach będą rozwieszone balony i piękne ozdoby by powitać nowych członków.



~Jason i Fritz